A pamięć o pomordowanych wciąż trwa… 

Cóż nam zostało? Zwalony dom,
Zwyczajne życie, podobne snom,
I na cmentarzu matki mej grób,
I ziemia zdana wrogom na łup-
(…)
Cóż mi zostało? Tęsknić i iść-
Tulić się – wiatrem porwany liść-
(…)
I walczyć! Walczyć – ale nie we śnie!-
O ziemię, którąm stracił we Wrześniu,
O dom zwalony, o zwykłe życie,
O grób mej matki do śmierci bić się
I serce złożyć w kochane ręce…
To mi zostało. Chyba nic więcej

 

(W. Broniewski-
„Nigdy więcej”)

 

18 marca 1943 roku okupant niemiecki przeprowadził brutalną akcję wysiedleńczą wsi Różaniec. Pamiętając o zbrodni i jej ofiarach, 18 marca w piątek zorganizowano uroczystości poświęcone temu wydarzeniu. Przybyli na nią kombatanci, przedstawiciele władz gminy, poczty sztandarowe, młodzież szkolna oraz mieszkańcy Różańca. Uroczystości rozpoczęły się złożeniem kwiatów przy pomniku oraz akademią przygotowaną przez uczniów Szkoły Podstawowej w Różańcu Drugim pod  kierunkiem Doroty Mazurek i Wiesławy Larwy. Następnie została odprawiona uroczysta msza święta, w której uczestniczył chór parafialny pod kierunkiem pana Henryka Nizio. Słowa wygłoszone w homilii stanowiły odpowiedź na pytanie czym kieruje się człowiek, który dopuszcza się tak strasznych czynów. „Zasadniczy wniosek dla człowieka wierzącego nasuwa się sam, do takiej jak ta i podobnych tragedii, dochodzi wtedy, gdy na pierwszym miejscu w hierarchii wartości postawi się nie Pana Boga, lecz człowieka, partię, ideologię, pieniądze itd. Wtedy giną niewinni ludzie, wtedy wszystko zaczyna obracać się przeciw człowiekowi, jego godności, jego niezbywalnym prawom” – mówił podczas mszy w 68 rocznicę pacyfikacji wsi ksiądz proboszcz Stanisaw Skrok.

Pamięć o tamtych tragicznych latach wciąż żyje w sercach i wspomnieniach najstarszych mieszkańców. Warto przypomnieć relacje świadków tych bolesnych wydarzeń.

18 marca 1943 roku o godzinie 6 rano wieś została otoczona przez oddziały niemieckie. Rozpoczęto pacyfikację. Zaczęto podpalać domy i zabudowania. Gaszenie pożarów i ratowanie inwentarza było zabronione. Ludzi próbujących zabrać swój dobytek zabijano. Niektórym pod osłoną dymu udało się schować lub uciec. Kosztowne przedmioty grabiono. Mieszkańców zganiano w tzw. punkty, gdzie stali uzbrojeni gestapowcy gotowi do strzału. Zgromadzonych mieszkańców zapędzono na plac zwany „księżym ogrodem”. Tutaj Niemcy utworzyli dwie grupy: do jednej przydzielili starych i chorych ludzi oraz matki z dziećmi, do drugiej ludzi w sile wieku i młodzież. Pod eskortą uzbrojonych żołnierzy zapędzono ludność pieszo do Tarnogrodu i zamknięto w kościele. Następnego dnia  ludzi załadowano do ciężarówek, wywieziono do obozów przejściowych w Zamościu i Zwierzyńcu, a następnie do obozu koncentracyjnego na Majdanku.

Niemcy z ogromną brutalnością dokonali pacyfikacji wsi. W tym dniu  zamordowano 69 mieszkańców wioski, a spłonęło ponad 260 gospodarstw z inwentarzem na długości około 4 km po obydwu stronach drogi. Straszliwy mord mieszkańców dokonany przez niemieckich najeźdźców powinien na zawsze pozostać w naszej pamięci.

 

Wiesława Larwa